Polska poezja w sieci

Serwis polska-poezja.pl jest finansowany ze środków Fundacji im. Maurycego Mochnackiego

 

Polska poezja na naszej stronie i w serwisie Youtube czytana przez najlepszych polskich aktorów

Cyprian Kamil Norwid – Fortepian Chopina

 

La musique est une chose étrange!

Byron

L'art?… c'est l'art — et puis, voilà tout.

Béranger

 

Muzyka jest rzeczą nadzwyczajną!

Byron

Sztuka? — To jest sztuka i — oto wszystko.

Béranger

 

 

I

 

Byłem u Ciebie w te dni przedostatnie

Niedocieczonego wątku — —

— Pełne jak mit,

Blade jak świt,

— Gdy życia koniec szepce do początku:

„Nie stargam cię ja — nie! — Ja, u-wydatnię!…”

 

II

 

Byłem u Ciebie w dni te przedostatnie,

Gdy podobniałeś — co chwila, co chwila —

Do upuszczonej przez Orfeja liry,

W której się rzutu-moc z pieśnią przesila,

I rozmawiają z sobą struny cztéry,

Trącając się,

Po dwie — po dwie —

I szemrząc z cicha:

    „Zacząłże on

    Uderzać w ton?…

    Czy taki Mistrz!… że gra… choć odpycha?…”

 

III

 

Byłem u Ciebie w te dni, Fryderyku!

Którego ręka… dla swojej białości

Alabastrowej — i wzięcia — i szyku —

I chwiejnych dotknięć jak strusiowe pióro —

Mieszała mi się w oczach z klawiaturą

Z słoniowej kości…

I byłeś jako owa postać, którą

Z marmurów łona,

Niźli je kuto,

Odejma dłuto

Geniuszu, wiecznego Pigmaliona!

 

IV

 

A w tym, coś grał — i co? zmówił ton — i co? powié,

Choć inaczej się echa ustroją,

Niż gdy błogosławiłeś sam ręką Swoją

Wszelkiemu akordowi —

A w tym, coś grał, taka była prostota

Doskonałości Peryklejskiéj,

Jakby starożytna która Cnota,

W dom modrzewiowy wiejski

Wchodząc, rzekła do siebie:

    „Odrodziłam się w Niebie,

    I stały mi się arfą — wrota,

    Wstęgą — ścieżka…

    Hostię — przez blade widzę zboże…

    Emanuel już mieszka

    Na Taborze!”

 

V

 

I była w tym Polska, od zenitu

Wszechdoskonałości dziejów

Wzięta, tęczą zachwytu — —

Polska — przemienionych kołodziejów!

Taż sama, zgoła,

Złoto-pszczoła!…

(Poznałciże bym ją na krańcach bytu!…)

 

VI

 

I — oto — pieśń skończyłeś — i już więcéj

Nie oglądam Cię — jedno — słyszę:

Coś?… jakby spór dziecięcy — —

— A to jeszcze kłócą się klawisze

O niedośpiewaną chęć:

I trącając się z cicha

Po ośm — po pięć —

Szemrzą: „Począłże grać? Czy nas odpycha??…”

 

VII

 

O Ty, co jesteś Miłości-profilem.

Któremu na imię Dopełnienie;

To — co w Sztuce mianują Stylem,

Iż przenika pieśń, kształci kamienie…

O! Ty — co się w Dziejach zowiesz Erą,

Gdzie zaś ani historii zenit jest,

Zwiesz się razem: Duchem i Literą

I „consummatum est”

O! Ty — Doskonałe-wypełnienie,

Jakikolwiek jest Twój, i gdzie?… znak…

Czy w Fidiasu, Dawidzie, czy w Szopenie, —

Czy w Eschylesowej scenie.

Zawsze — zemści się na tobie: BRAK!

— Piętnem globu tego — niedostatek:

Dopełnienie?… go boli!…

On — rozpoczynać woli

I woli wyrzucać wciąż przed się — zadatek.

— Kłos?… gdy dojrzał, jak złoty kometa,

Ledwo że go wiew ruszy,

Deszcz pszenicznych ziarn prószy,

Sama go doskonałość rozmieta…

 

VIII

 

Oto — patrz, Fryderyku! To Warszawa:

Pod rozpłomienioną gwiazdą

Dziwnie jaskrawa — —

— Patrz, organy u Fary; patrz! Twoje gniazdo:

Owdzie patrycjalne domy stare

Jak Pospolita-rzecz,

Bruki placów głuche i szare

I Zygmuntowy w chmurze miecz.

 

IX

 

Patrz!… Z zaułków w zaułki

Kaukaskie się konie rwą

Jak przed burzą jaskółki,

Wyśmigając przed pułki

    Po sto — po sto — —

— Gmach zajął się ogniem, przygasł znów,

Zapłonął znowu — — i oto pod ścianę

Widzę czoła ożałobionych wdów

    Kolbami pchane — —

I znów widzę, acz dymem oślepian,

Jak przez ganku kolumny

Sprzęt podobny do trumny

Wydźwigają… runął… runął… — Twój fortepian!

 

X

 

Ten!… co Polskę głosił, od zenitu

Wszechdoskonałości Dziejów

Wziętą, hymnem zachwytu,

Polskę — przemienionych kołodziejów;

Ten sam — runął — na bruki z granitu!

— I oto: jak zacna myśl człowieka,

Poterany jest gniewami ludzi,

Lub jak — od wieka

Wieków wszystko, co zbudzi!

I — oto — jak ciało Orfeja,

Tysiąc Pasyj rozdziera go w części,

A każda wyje: „Nie ja!…”

„Nie ja!” — zębami chrzęści.

 

*

 

Lecz Ty — lecz ja? Uderzmy w sądne pienie,

Nawołując: „Ciesz się, późny wnuku!

Jękły — głuche kamienie:

Ideał — sięgnął bruku — —”.

Kontakt

Email: fundacja@mochnacki.org

Adres korespondencyjny:
Fundacja im. Maurycego Mochnackiego
ul. Dunajewskiego 6, 31-133 Kraków, tel: 12 422 13 75

Informacje

O Projekcie

Portal polska-poezja.pl jest realizowany przez Fundację imienia Maurycego Mochnackiego. Celem projektu jest przypomnienie wybitnych tekstów poetyckich...
więcej...

Copyrigth © polska-pozja.pl 2015, projekt i wykonanie jwstudio.pl