6 kwietnia mija 115 rocznica urodzin Mariana Hemara – poety, satyryka, komediopisarza, dramaturga, tłumacza, autora ponad dwóch tysięcy tekstów piosenek, w tym wielu szlagierów, kierownika literackiego kabaretów: „Qui Pro Quo”, „Banda” i „Cyrulik Warszawski”, współtwórcy popularnych szopek politycznych.
Badacze podkreślają, że Marian Hemar był człowiekiem urzeczonym polskością, a Polska i Lwów były dwiema jego miłościami. Sam twórca tak mówił o sobie:
Jestem z pokolenia, które wyssało z mlekiem matki - choć, jeśli o mnie chodzi nie polskiej - zapamiętałą, gorącą, nigdy nie ostygłą miłość do polskiej poezji i literatury, z pokolenia, dla którego literatura znaczyła Summa Poloniae, znaczyła najwyższą sublimację polskości, a Polska była jednoznaczna z literaturą najwyższego rzędu. Nasz stosunek do literatury był stosunkiem nabożeństwa, myśmy owo nabożeństwo i uwielbienie przenieśli na pisarzy. Od młodości tak wczesnej, że niemal od dzieciństwa, żyłem w tej niezachwianej wierze, że być polskim pisarzem wierszy lub powieści, to najwyższa ranga ludzka, najwyższa nobilitas, że to znaczy być już pół-duchem, pół-bogiem na ziemi. (...) Dziecku nazwiska takie, jak Mickiewicz, Słowacki, Norwid, Tetmajer, Żeromski, Wyspiański, Prus, brzmiały niby muzyka organów, były raczej tytułami świętości, niż nazwiskami ludzi z ciała, krwi i kości. U schyłku życia dodawał: (...) Bo jestem Polakiem amatorem, z miłości od pierwszego wejrzenia, a nie z przymusu.
/fot. https://commons.wikimedia.org/






